Początki
Pierwszy stricte punkowy festiwal został rozegrany w Clubie100, znajdującym się w Londynie. Impreza przeciągnęła się do ośmiu dni i zagrało na niej aż osiem zespołów. Byli to Malcolm McLaren oraz Sex Pistols - między innymi. Klub był ten wystylizowany na spokojne, jazzowe wieczory, więc ta balanga była dla niego niemałym wyzwaniem - wytrzymać dwie doby z nieokrzesanymi dzieciakami z gitarami, którzy zamierzają rozsiać chaos i rozbujać widownię do niebezpiecznej skali. Ten festiwal określa się właściwie nie jako narodziny punka, ale jego głośne wyjście z podziemia. Prawdziwe wejście smoka. Festiwal zyskał taką popularność, że trafił do głównych nurtów newsowych w muzycznym świecie. I nie tylko, ale to była właściwie niemiła wiadomość. Na koncercie jeden z muzyków rzucił w publiczność butelką, trafiając dziewczynę prosto w twarz, co doprowadziło do tego, że straciła wzrok. Był to rok siedemdziesiąty szósty, a po tym zdarzeniu muzykę punkową jednogłośnie okrzyknięto kulturą pełną przemocy i niekontrolowanych ruchów, którą należy tłamsić. Punk został muzyką przegranych, sceną ludzi, których nie chciało żadne inne środowisko.