Ameryka wita
Sex Pistols trwało bardzo krótko i to także było jednym z najważniejszych faktów dotyczących rocka punkowego. Podczas koncertu w San Francisco w historycznym już klubie Winterland, zszedł wkurzony ze sceny, pytając się retorycznie ludności, czy czuli się kiedyś naprawdę oszukani. Nie tak wyobrażał sobie swoją twórczość, nie podobała mu się konfeteria, pieczołowita reżyseria przedstawienia, którego oni byli głównymi bohaterami. To był koniec zespołu, ale absolutnie nie koniec punku. To właściwie był początek, jeśli się nad tym zastanowić. Drugim bandem, który uchodzi za początkowych muzyków tego zbuntowanego nurtu, był The Clash. Ich londyński znak firmowy "London calling" grany jest do dzisiaj i uchodzi za flagowy utwór punka. Bardzo ceniono tych muzyków, ale na horyzoncie czekali już następni, by wyjść na scenę. Rozpoczęła się era grania złej muzyki na całego, na co jeszcze nie było przygotowane społeczeństwo, dlatego etykietka złej muzyka nie schodziła z punku. Aż okazało się, że tę muzykę mogą tworzyć ludzie chcący go zmieniać. Na lepsze i gorsze, ale zmieniać. Rozwój bowiem był ostatnią rzeczą, o jako podejrzewano punk.