Hymn punku
Punk był muzyką prowokacji, jego wyznawcy uwielbiali jeździć po bandzie, tak muzycznie jak i w tekstach. Najlepszym tego przykładem jest nieśmiertelny utwór Sex Pistols, który uchodzi do dzisiaj za flagowy przykład tego, co punk chciał przekazać, jaką formą i językiem. "God Save The Queen" - i już nic nie było takie samo. Ta piosenka, jak i cały punk, kwsestionował do szpiku cały system, alternatywa dla niego nie istniała, byli od razu na nie, jeżeli chodziło o ułożenie się na warunkach państwa. Była to - i jeszcze w jakimś stopniu jest - negacja także elity. Celowano w tej muzyce w seksizm - w tym najlepsi byli Led Zeppelin, za wirtuozów gitarowych uchodzili Yes. Granie na scenie bardzo różniło się od innych - tutaj nie było miejsca na wyreżyserowane scenki, quasi-przedstawienia. Nie było tu miejsca na jakiekolwiek próby okiełznania żywej energii, która wręcz tryskała z każdego zespołu. Dowodem tego był oczywiście nieszczęsny wypadek podczas pierwszego koncertu, kiedy dziewczyna oberwała butelką w oczy. To był wypadek, niekontrolowany przypadek, który nigdy się nie powtórzył, a nawet jeśli, nie było to tak nagłośniane jak ten pierwszy. Z samego punka zrodziło się wiele podobnych nurtów, bazujących na jego zasadach oraz ideologii.