The Clash
The Clash uchodzi za najbardziej progresywny zespół tego nurtu, głównie dzięki ich otwartym umysłom na inną muzykę. Dzięki ich eksperymentom, punk nie zamykał się na ideologicznych trzech akordach. Zaczęli mieszać punka z soulem, jazzem, a nawet z reggae. Po czasie zaczęli łagodnieć muzycznie, ich riffy traciły pazur, jednak tekstom nigdy nie odpuszczali. Twardo i ostro w tej kwestii było u nich zawsze. Od początku do końca uchodzili za najbardziej niezależny, twardy zespół. Po czasie zaczęły się tworzyć mniej lub bardziej wymyślne kopie geniuszy wściekłych riffów. Do dziś zresztą powstają odłamy coraz bardziej delikatne w przekazie, zwane niesmacznie pop-punkiem. Z brzegu można wyciągnąć chociażby Offspring, Green Day czy Blink 182 albo Avril Lavigne. Jednak z idei nihilistycznego podejścia do życia zostało niewiele - zamieniono to na sprzedaż, wielkie pieniądze, czyli całkowitą komercjalizację. Po niedawnym wybuchu mody emo jeszcze większe pieniądze zaczęły brać w tym udział. Czyli stało się to, przeciw czemu powstawały pierwsze bandy, pieniężne skundlenie na pełnej linii. Punk, ten prawdziwy, umarł, pewnie bezpowrotnie.